Strona główna

Hodowla

Historia rasy

Nasze suczki

Nasze psy

Wystawy 2015-2016

Wystawy 2011-2014

Galeria

Haendling i trymowanie

Szczenięta

Kontakt

Linki
 
 


Sissy

Sissy pojawiła się w naszym domu, kiedy Sonia spoważniała na tyle, że mogliśmy spokojnie zająć się wychowaniem drugiego psa.

Pierwsze spotkanie suczek odbyło się przed naszymi drzwiami. Sissy wystawiła nosek z transporterka i zaczęła radośnie biegać dookoła Soni, która z rezerwą ale bez agresji podeszła do małego intruza, zupełnie nieświadoma, że "to coś" pozostanie już z nią na zawsze. Pierwsze dni nie należały do najłatwiejszych, ale adaptacja małej przebiegła dość szybko i prawie bezboleśnie. Ostro skarcona przez nas tylko raz Sonia nigdy więcej nie zaatakowała małej, a ośmielona powściągliwością westiczki Sissy wykazywała się pomysłowością w cairnich psotach i zabawach. Najbardziej lubiła chować się za kanapę, skąd z gadatliwym pomrukiem wyskakiwała na przechodząca Sonię, machając jej przed nosem łapkami.

Jako szczeniak była niespożyta, "czytała" książki i miała swoich ulubionych autorów. Z uporem godnym teriera polowała na muchy, potrafiła wszcząć alarm na widok siedzącego na suficie pająka. Wszystko musiała sprawdzić, zbadać i nie cofała się przed niczym. Poddańczo kochała wszystkie psy, z każdym chciała się przywitać i każdemu zademonstrować swoją uległość.

Po spokojnej i ustabilizowanej Soni Sissy wniosła do naszego domu sporo zamieszania i zamętu. Stosowane wobec starszej suczki metody szkolenia w żaden sposób nie sprawdzały się w przypadku młodszej, która w przedszkolu nudziła się jak mops. Wolała obserwować ptaki na niebie i ludzi za parkanem. Na najlżejszą formę przymusu reagowała wycofaniem, a na dźwięk podniesionego głosu zamykała się w sobie. Powoli, metodą prób i błędów, uczyliśmy się drogi do jej cairniego serca, a i ona z upływem czasu coraz bardziej się przed nami otwierała. I choć do końca nie wiedzieliśmy, co siedzi w jej kosmatej główce, jednego byliśmy pewni: zmierzaliśmy razem w dobrym kierunku.

08 września 2009 roku Sissy skończyła dwa lata. Choć w pełni rozwinięta fizycznie, jej rozwój psychiczno-społeczny jeszcze się nie zakończył. Dopiero od niedawna częściowo zanikły u niej szczenięco-podległe zachowania w stosunku do innych psów. Minęło też zapamiętywanie się w zabawie z innymi przedstawicielami gatunku. Sissy pozostała otwarta na kontakty i radosna przy rytualnych powitaniach, jednak w obecności obcych psów na spacerach zaczęła preferować zabawę z nami, a w trakcie szaleńczych pogoni podchodzić do nas na chwilę, jakby chciała powiedzieć: "Jestem tu i pamiętam, że ty też tu jesteś".

Zorientowaliśmy się również, że tak jak my obserwujemy ją, tak i ona bacznie się nam przygląda i analizuje nasze zachowania. Poczuliśmy się dobrze z tą świadomością, że staliśmy się obiektem jej zainteresowań i przemyśleń!

Po dwóch latach i pół roku życia z nami Sissy zrozumiała, że należy do naszego stada. Włożyliśmy w to wiele trudu wychowawczego i świeżego spojrzenia na psa. Ale się udało! Z Cairna, który czuł się głęboko związany wyłącznie z własnym psim gatunkiem, wydobyliśmy wspaniałego przyjaciela, pełnego energii i humoru, po wyspiarsku okazującego nam swoje przywiązanie.